Kosmiczne pozytywy (cz.2)

Czas czytania: 12 minut

Czas na kolejną część pozytywów 2025 roku. W tej części przedstawię moim zdaniem największe pozytywne wydarzenia „okołokosmiczne” jakie miały miejsce w 2025. Przypominam, że przedstawiona „lista przebojów” jest moją subiektywną oceną. Nie przedłużając, oto lista wydarzeń, które w mojej ocenie trafiają do top 5 największych i najważniejszych „Kosmicznych pozytywów” 2025.

Czas na TOP 5 😊

Lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego po prostu musiał znaleźć się w zestawieniu TOP 10 wydarzeń kosmicznych na rok 2025. Lot ten był pierwszą polską misją kosmiczną (IGNIS) na ISS, w ramach misji Axiom 4.
Od poprzedniego lotu Polaka w kosmos: Mirosława Hermaszewskiego w misji Sojuz 30 na stację Salut 6 minęło 47 lat. Co ciekawe początek lotu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego miał miejsce 25.06, a lot Mirosława Hermaszewskiego 27.06. Zabrakło więc raptem dwóch dni do dokładnej rocznicy.
Lot Sojuza 30 miał miejsce w innej epoce i innych realiach. Chociaż sam w sobie historycznie bardzo ważny, nie oddziałuje już na dzisiejsze „serca i głowy” młodych osób, które potencjalnie mogłyby zainteresować się naukami ścisłymi. Wielu, niestety, ma jedynie mglistą świadomość tamtego historycznego lotu. Dlatego też, tak ważna z punktu widzenia rozwoju i promocji rozwoju naszego rodzimego sektora kosmicznego była i jest misja IGNIS. Misja IGNIS jest też niezwykle istotna z punktu widzenia rodzimego przemysłu kosmicznego i polskich firm. Przed polskim biznesem i uczelniami otwierają się możliwości bezpośredniego przeprowadzania swoich eksperymentów na ISS. Jeszcze kilka lat temu taka perspektywa wzbudzała pobłażliwy uśmiech. Listę moich TOP 6 eksperymentów w ramach misji IGNIS przedstawiłem w tym artyklue Wieści z Ekliptyki: https://ekliptykos.com/2025/11/08/wiesci-z-ekliptyki/.

Misja IGNIS miała olbrzymi potencjał promocyjny wszystkich nauk STEM wśród młodzieży, co powinno przełożyć się na chociażby liczbę chętnych na studia w naukach ścisłych. Taki trend rzeczywiście został zaobserwowany: https://www.pulshr.pl/edukacja/boom-na-kierunki-scisle-w-polsce-ale-uczelnie-nie-lacza-go-z-misja-kosmiczna-polaka,114105.html Niestety tak jak lot jest na liście TOP 5 pozytywów – jest to jednak ten dziwny przypadek, że do tematu powrócę jeszcze odnośnie listy TOP 10 „Kosmicznych negatywów” 2025.
Oczywiście, zeszłoroczny lot Polaka w kosmos nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na wzrost liczby chętnych do studiowania nauk ścisłych. Jest jednak dodatkowym bodźcem – jasno trzeba powiedzieć: o nie w pełni wykorzystanym potencjale.
Zdaję sobie sprawę, że ocena samej misji IGNIS i jej umieszczenie na liście TOP 5 oraz samo miejsce na liście będą wzbudzać kontrowersje. Zdecydowałem się jednak na miejsce 5 z dwóch przyczyn.
Po pierwsze, samo umieszczenie lotu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na liście wynika tylko i wyłącznie z punktu widzenia polskiego. Globalnie wydarzenie to było ciekawostką, jedną z wielu tego typu misji. Było to wydarzenie przełomowe z naszego punktu widzenia, ale nie globalnego. Mimo to, jako że jesteśmy w Polsce, uznałem, że misja IGNIS musi się znaleźć na głównej liście podsumowań.
Po drugie, przyznam, że długo zastanawiałem się czy zamiast misji IGNIS, nie umieścić na liście głównej startu satelitów obserwacyjnych np. ICEYE. Przecież satelity te wydają się dużo ważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa dla całego państwa, nas wszystkich, niż lot jednej osoby w kosmos. Ostatecznie, uznałem jednak, że wbrew pozorom, misja IGNIS przyczynia się do otwarcia sektora kosmicznego dla polskich firm znacznie szerzej niż misje satelitów obserwacyjnych. Wzrost znaczenia Polski w całej ESA oraz otwarcie możliwości przeprowadzania eksperymentów na ISS dla szerokiej gamy polskich firm i uczelni w dłuższej perspektywie podnosi innowacyjność naszej nauki i przemysłu, co przekłada się na wzmocnienie naszej pozycji jako państwa. Przyznaję, że jest to jednak efekt dużo subtelniejszy i długoterminowy niż satelity bezpieczeństwa tu i teraz.

Dlaczego więc tylko miejsce 5? Samo umieszczenie lotu na liście wynika z punktu „polskiej perspektywy”. Globalnie jednak, nie oszukujmy się, były wydarzenia donioślejsze. To jedna kwestia. Druga kwestia jest taka, że potencjał misji IGNIS nie został w pełni wykorzystany… i to ze znacznej winy naszych instytucji, ale o tym przy innej okazji.
Dlatego też, biorąc pod uwagę całokształt. Ostatecznie na „liście przebojów” kosmicznych pozytywów roku 2025 tylko, a może aż, miejsce 5.

Nowy, rekordowy budżet ESA (trzyletni w wysokości 22,3 mld euro) uchwalony 27.11. podczas Rady Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej. Chociaż roczny budżet aktualnej „trzylatki” i tak będzie mniejszy od rocznego budżetu NASA – to mimo to skraca finansowy dystans Europy w obszarze kosmosu do USA. Cieszy mnie fakt, że bardzo duży nacisk w ramach nowego budżetu położono na rozwój europejskich, rakietowych zdolności nośnych. Jest to zdecydowanie największa część nowego europejskiego budżetu kosmicznego. Na marginesie, musimy pamiętać, że ESA to nie UE, która posiada własną agencję programu kosmicznego EUSPA. W ciągu trzech lat (łącznie) budżet na ten cel będzie większy o 1,604 mld euro w porównaniu z poprzednią „trzylatką” od roku 2022.
ESA zwiększy swój budżet w obszarze finansowania wysoko ryzykownych i innowacyjnych projektów naukowych oraz badań. Poniekąd łączy się to z poprzednim miejscem – oznacza to ułatwiony dostęp dla innowacyjnych firm i uczelni polskich do pieniędzy z budżetu ESA – biorąc pod uwagę także zwiększony udział finansowy Polski w pracach całej ESA.
ESA dostrzega duże uzależnienie (zwłaszcza od amerykańskich partnerów), co przestaje być postrzegane jako zaleta. Coraz głośniej wybrzmiewają głosy, o potrzebie większej samodzielności Europy (głównie ESA) w działaniach kosmicznych. Owszem partnerstwa są ważne, ale wymagana jest większa autonomia w działaniach. Podczas Rady Ministerialnej zauważono, że już zbyt wiele razy projekty europejskie ucierpiały wskutek nieudanej współpracy międzynarodowej (wystarczy wspomnieć perypetie związane z marsjańskim projektem ExoMars).
Od siebie dodam, że to świetny kierunek. Uważam, że Europa ma olbrzymi potencjał do samodzielnego rozwoju w strategicznych obszarach kosmicznych.
Moim zdaniem te obszary to:
– rozwój większej liczby samodzielnych systemów nośnych, głównie rakiet (w tym wielokrotnego użytku) – problem ten jak widać został dostrzeżony i na ten cel będzie przeznaczona zdecydowanie większa suma pieniędzy niż w latach poprzednich;
– rozwój własnych, załogowych systemów kosmicznych – Europa nie powinna, a w dłuższej perspektywie nie może, być jedynie uzależniona od zagranicznych dostawców. Najlepiej, gdyby wdrożyła również jakąś, nawet niewielką, własną stację kosmiczną. Jest to cel jak najbardziej realny – Thales Alenia Space i Włosi, mają doświadczenie w budowaniu takich systemów. Przypomnę, że to oni zbudowali pierwszy moduł przyszłej księżycowej stacji orbitalnej (Lunar Gateway). Pojawiły się nawet głosy, że jeśli projekt ten byłby anulowany przez Amerykanów, to Europa powinna przejąć moduł;
– radykalne zwiększenie aktywności w przestrzeni księżycowej – Europa jest zbyt bierna w obszarze dotyczącym Księżyca. To właśnie Księżyc będzie w niedługiej przyszłości, miejscem intensywnej rywalizacji mocarstw w przestrzeni kosmicznej. Europa nie może odpuścić walkowerem. Projekt Argonaut na chwilę obecną idzie za wolno i jest projektem jedynie towarowym. Ciekawym kierunkiem jest rozwijanie księżycowych systemów komunikacyjnych i nawigacyjnych, bez których intensywniejsza eksploracja Księżyca nie ma szans powodzenia. Europa prowadzi działania w kierunku rozwoju takich systemów;
– zwiększenie obecności w obszarze marsjańskim – w perspektywie długoterminowej Mars będzie obszarem istotnym rozwojowo. Pozytywem jest, że Europa ma już silną obecność w przestrzeni marsjańskiej – jest m.in. uczestnikiem Mars Relay Network. Musi jednak zaznaczyć swoją obecność na jego powierzchni. Jest tu jednak ważne światełko w postaci projektowanego łazika Rosalind Franklin planowanego do wystrzelenia (na chwilę obecną) na rok 2028.

Nowy budżet ESA na tle niepewności związanych z NASA to wydarzenie bardzo pozytywne, a dodatkowo pośrednio dotyczące Polski i jej możliwości. Duży artykuł analizujący nowy budżet ESA pod tym linkiem: https://www.space.com/space-exploration/europe-passes-record-breaking-space-budget-while-nasa-hit-with-deep-cuts Wydarzenie może i mało spektakularne, ale pieniądz się liczy – także w kosmosie. ESA z większą „kiesą” – miejsce 4.

Czas na TOP 3 pozytywnych wydarzeń 2025. To już nie są żarty 😊. TOP 3 to wydarzenia, które były spektakularne i które mają szansę namieszać w dłuższej perspektywie.
Japonia powraca. I to powraca w wielkim stylu. Dnia 26.10 Japonia wystrzeliła swój najnowszy model statku towarowego na ISS. Był to powrót Japonii do grona państw dysponujących technologią transportową na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Japonia podobnie jak Europa była wcześniej jednym z dostawców towarowych na ISS. Porzuciła jednak stare technologie.
Rozwijała nowe systemy, które pozwoliły jej powrócić. Start statku HTV-X1 nieco zaburza więc spokojną równowagę, która trwała pomiędzy Rosją a USA od 2020r. Wtedy bowiem po raz ostatni, na ISS poleciał japoński statek towarowy starej generacji.
Na marginesie, ostatni europejski statek towarowy starej generacji poleciał na ISS w 2014r.
Japonia czekała zatem raptem tylko 5 lat, na powrót jako dostawca towarowy na ISS. W mojej ocenie, jest to wydarzenie bardzo znaczące z punktu widzenia „kosmicznej geopolityki”. Japonia od lat zabiega o większą pozycję w pracach ISS. Trzeba przypomnieć, że posiada ona na stacji własny moduł eksperymentalny.
Wdrożenie statku HTV-X w mojej ocenie jest na tyle ważnym wydarzeniem, że otwiera TOP-3 Kosmicznych pozytywów 2025.

Pierwsze – w pełni udane – lądowanie amerykańskiego lądownika na Księżycu od czasów Apollo 17.
To zdanie powinno tłumaczyć wszystko – możemy się rozejść. Bez cienia zawahania mogę powiedzieć, że rozważałem lądownik Blue Ghost jako wydarzenie roku.
Ostatecznie jednak minimalnie zmieniłem zdanie. Dosłownie o włos.
Sam fakt, że w 2025r. mamy pierwsze, w pełni udane lądowanie amerykańskiego lądownika na Księżycu od 1972r. brzmi jak absurd.
To jedynie pokazuje, jak bardzo Amerykanie zaniedbali rozwój w zakresie eksploracji księżycowej. Fakt jest taki, że USA przypominało sobie o Księżycu za każdym razem, gdy ktoś inny podejmował działania w zakresie jego eksploracji.
Nawet obecny program Artemis jest de facto wynikiem intensywnych działań Chin.
Za lądownik Blue Ghost Mission 1 odpowiada amerykańska firma Firefly Aerospace, która dość niespodziewanie stała się ważnym graczem na „kosmicznej arenie”.
Firma Firefly rozwija także własne systemy rakiet nośnych. Wzięła udział (jako jedna z kilku firm) w projekcie NASA: Commercial Lunar Payload Services (CLPS) mającym na celu finansowanie rozwoju prywatnych, towarowych lądowników księżycowych.
Ogromnym faworytem tego programu była inna amerykańska firma – Intuitive Machines (IM). IM wysłała jak dotąd dwa własne lądowniki księżycowe, z których ten z 2024 jest traktowany jako pierwsze miękkie lądowanie na Księżycu od czasów misji Apollo. Jednak tamten lądownik, co prawda wylądował, ale przewrócił się zachowując dużą część sprawności. Jednak to Blue Ghost był tym lądownikiem, który nieuszkodzony, zachował pełną funkcjonalność.
Trzeba również zauważyć fakt, że ze wszystkich misji i lądowników w ramach programu CLPS tylko misja Blue Ghost w 100% przebiegła prawidłowo.
Niech to świadczy o tym jak gigantyczny był to sukces firmy Firefly. Misja ta zdecydowanie zasługuje na podium wydarzeń zeszłego roku. Bardzo silne TOP-2.

Panie i Panowie fanfary 😃 Oto przed nami pozytywne wydarzenie roku 2025! Wydarzeniem tym jest start misji marsjańskiej ESCAPADE. Może ktoś zapyta, ale dlaczego umieściłem start ESCAPADE na podium, a start misji Tianwen-2 nie był nawet w wydarzeniach honorowych? Przecież to też tylko start, a nie dotarcie do celu.

To prawda. Zazwyczaj biorę pod uwagę już samo dotarcie do celu, a nie jedynie sam start. Przypadek ESCAPADE jest jednak inny. Tu nawet nie chodzi o dwie satelity, które docelowo mają dotrzeć na orbity wokół Marsa. Tu chodzi o samą rakietę, twórców satelitów i plan misji samej w sobie.

Rakietą, która wyniosła te dwie satelity był New Glenn od Blue Origin – firmy, której założycielem jest Jeff Bezos. Lot, o którym mowa był dopiero drugim startem tej rakiety. Dla mnie osobiście było dość dużym zaskoczeniem, że już w drugim locie New Glenn wyniósł satelity marsjańskie. Decyzja ta była dość…nieoczywista i spektakularna. Lot ten powszechnie uznawany był za lot demonstracyjny, a już wyniósł ładunki zmierzające na Marsa – ale nie bezpośrednio, o czym za chwilę.

New Glenn wystartował po raz pierwszy 16 stycznia 2025r. Lot orbitalny zakończył się pełnym sukcesem z ładunkiem demonstracyjnym Blue Ring Pathfinder. Była to prototypowa wersja „mobilnego deployera” satelit i pojazdów kosmicznych – z własnym napędem, układem sterowania itd. Rozmieszczenie Blue Ring Pathfinder’a przebiegło pomyślnie na średniej orbicie okołoziemskiej (MEO). Już samo to było dużym wydarzeniem. Podczas inauguracyjnego lotu przewidywano również odzyskać pierwszy stopień rakiety GS-1, podobnie jak czyni to SpaceX podczas odzyskiwania pierwszych stopni rakiet Falcon-9 v1.2 (Block 5). Odzyskanie to nie powiodło się. Mimo to, pierwszy lot rakiety New Glenn zakończył się niemal pełnym sukcesem. Zabrakło przysłowiowej „wisienki na torcie”.

Ogłoszenie drugiego lotu w tym samym roku było optymistyczne, ale nie stanowiło dużego zaskoczenia. Cel lotu był już jednak zaskakujący. Zamierzano wystrzelić dwie marsjańskie satelity: Blue i Gold w ramach misji ESCAPADE. Cel bardzo ambitny jak na drugi start rakiety. Ponadto wystrzelenie miało się odbyć poza tzw. oknem startowym. Pozycja Marsa względem Ziemi nie była dogodna do wystrzelenia statków kosmicznych. Mimo to, zdecydowano się przeprowadzić eksperymentalny manewr i wystrzelić satelity poza standardowym oknem startowym na Marsa.

Start miał miejsce 13.11.2025r.

W pierwszej kolejności satelity miały dotrzeć do tzw. punktu Lagrange’a/punkt libracyjny (L2) układu Ziemia-Słońce. Punkty libracyjne to punkty równowagi grawitacyjnej (jest ich 5) w układach pomiędzy dwoma orbitującymi ciałami. Obie sondy planowano „zaparkować” na orbitach wokół punktu. Następnie, gdy już Mars znajdzie się w bardziej dogodnym położeniu w przestrzeni względem Ziemi – sondy ponownie zbliżą się do Ziemi na ok. 600 km i wykonają manewr asysty grawitacyjnej kierujący je już bezpośrednio w stronę Marsa. Nigdy wcześniej tak skomplikowana operacja nie była wykonywana. Ktoś zapyta po co? Skoro satelity i tak ruszą na Marsa podczas okna startowego, to po co tak komplikować? Powodzenie tej misji otworzy przed nami możliwości bardziej „masowej” eksploracji Marsa, a także pozostałych ciał niebieskich. Dzięki temu nie będziemy musieli czekać na wąskie okna startowe. Będziemy mogli wysyłać duże ilości statków kosmicznych, parkować je w różnych punktach libracyjnych (w zależności od ciała niebieskiego), a następnie masowo kierować do celu. Zamiast czekać i wysyłać jeden-dwa statki w oknie startowym. W tym samym czasie do celu będą mogły docierać za jednym razem duże ilości statków. Będzie to istotne zwłaszcza w potencjalnych misjach towarowych.
Na chwilę obecną nie jest jasne, czy satelity misji ESCAPADE zostaną włączone do systemu Mars Relay Network – pionierski system komunikacji Ziemia-Mars.

„Pikanterii” całej akcji dodaje fakt, że operatorem obu sond misji ESCAPADE jest firma Rocket Lab. Jest to druga firma (oprócz Blue Origin) posiadająca i rozwijająca własne rakiety orbitalne. W pewnym sensie cała misja jest więc kooperacją dwóch firm konkurencyjnych wobec SpaceX. Misja operacyjna sond Blue i Gold jest w trakcie. Aktualnie obie satelity są już na orbitach wokół punktu libracyjnego L2 układu Ziemia-Słońce. Ostatni manewr korekcyjny miał miejsce 6.01.2026r. Na chwilę obecną misja przebiega poprawnie (z niewielkimi korektami, ale podczas lotów kosmicznych jest to raczej częste).

Sam start rakiety był pełnym sukcesem. W porównaniu do lotu styczniowego, tym razem udało się odzyskać pierwszy stopień rakiety (GS1-SN002 o nazwie „Never Tell Me the Odds”), który prawidłowo wylądował na platformie lądowania. Była to platforma na barce oceanicznej LPV1 o nazwie „Jacklyn”. Tym samym, Blue Origin zostało drugą firmą (po SpaceX), która przeprowadza lądowania dolnego stopnia swojej rakiety na barce oceanicznej.

Oczywiście czekamy teraz na dotarcie obu satelitów na orbity okołomarsjańskie. Przy ocenie brałem pod uwagę:
– złożoność operacji;
– niemal prototypowy charakter rakiety;
– udaną operację lądowania dolnego stopnia;
– eksperymentalny przebieg lotu satelitów;
– sukces startu.

Ostatecznie, po uwzględnieniu wszystkich wspomnianych wyżej czynników uznałem, że było to najważniejsze, pozytywne wydarzenie kosmiczne roku 2025!🎉