Lunar Gateway – stacja widmo

Czas czytania: 13 minut

Dokładnie 24.03. odbyła się duża konferencja NASA pt. „Ignition”. Była ona nowym otwarciem działań https://www.nasa.gov/news-release/nasa-unveils-initiatives-to-achieve-americas-national-space-policy/.
Podczas konferencji padło wiele wielkich zapowiedzi i planów (z części wycofano się już dwa miesiące później jak np. z pomysłu modułu bazowego, wokół którego miały „pączkować” nowe orbitalne stacje komercyjne). Jedną z najgłębszych zapowiedzianych zmian stanowiło „zawieszenie” prac nad orbitalną stacją księżycową Lunar Gateway (LG), de facto było to anulowanie stacji. Ogłoszono, że zasoby już powstałe podczas prac nad LG zostaną wykorzystane gdzie indziej, przede wszystkim w pracach nad bazą księżycową. Docelowe anulowanie stacji jest poważną zmianą strategiczną wcześniejszych, amerykańskich planów. Dotychczas wydawało się, że koncepcja jest taka, aby kontrolować przestrzeń cislunarną, posiadać stałą, załogową, orbitalną stację księżycową i za jej pomocą prowadzić eksplorację księżycową – mniej skupiając się na utworzeniu stałej placówki na powierzchni. Stacja miała być również fundamentem dalszych podróży – z perspektywą na Marsa. W NASA istnieje specjalny program eksploracyjny M2M (Moon to Mars) – https://www.nasa.gov/moontomarsarchitecture/. Po konferencji Ignition plany i architektura tego programu muszą ulec fundamentalnej zmianie – nie jestem pewien, czy w ogóle da się utrzymać teraz ten koncept.

Negatywne reakcje partnerów

Decyzja ta, delikatnie mówiąc, niespecjalnie spodobała się innym – zwłaszcza ESA, która była najsilniej zaangażowana w postęp prac. Jedna z najmocniejszych odpowiedzi nadeszła od strony samego dyrektora generalnego – Josefa Aschbachera https://www.linkedin.com/pulse/we-pilots-passengers-josef-aschbacher-5mxxf. W swojej wypowiedzi wprost wskazał, że Europa (ESA) stała się zbyt zależna od podmiotów zewnętrznych w swoich planach eksploracji kosmosu. Cieszy mnie to, że główną konstatacją jest uznanie braku własnych systemów załogowych, za najpoważniejszy problem dalszego rozwoju kosmicznego Europy.
Szef NASA wskazał, że wstrzymanie(czyt. anulowanie) projektu LG zakłóca europejski plan eksploracji Księżyca. Dla ESA problem jest nawet poważniejszy. Udział w budowie księżycowej stacji orbitalnej był głównym europejskim wkładem w program Artemis (ale na szczęście nie jedynym). ESA miała zagwarantowane trzy „bilety” na LG.
Europa ma jednak silne argumenty w utrzymaniu kontraktów na loty swoich astronautów – tym razem w misjach na powierzchnię. To europejskie podmioty są wykonawcami modułu serwisowego statku Orion, który jest głównym załogowym środkiem transportu na Księżyc. ESA równolegle prowadzi bardzo ciekawy i strategiczny projekt rozwoju przekaźników łączności Księżyc-Ziemia (takie przekaźniki mają już wdrożone np. Chiny) oraz projekt nawigacji księżycowej w ramach programu Moonlight. Bez tego nie da się efektywnie prowadzić dłuższej bazy księżycowej.

Wpływ na innych partnerów

Anulowanie Lunar Gateway uderza również w innych partnerów, zwłaszcza w kanadyjskich i japońskich. ESA była odpowiedzialna za opracowanie modułu stacji I-HAB. JAXA była głównym partnerem w opracowaniu tego modułu. Obecnie Japończycy (głównie Toyota) będą odpowiedzialni za opracowanie jednego z samochodów/transporterów księżycowych. Aktualnie to główny wkład Japonii w eksplorację powierzchni Księżyca i „przepustka” dla własnych astronautów w lotach księżycowych.
Po anulowaniu stacji rezerwacja miejsc dla astronautów w lotach na powierzchnię Księżyca wymaga reorganizacji – i tu pojawia się poważny problem w postaci Japończyków i ich „złotego biletu”. Na chwilę obecną, mają już zagwarantowane dwa miejsca w lotach na powierzchnię Księżyca w tym kontrowersyjny „złoty bilet”, czyli zapewnienie, że pierwszym nieamerykańskim astronautą, który postawi nogę na Księżycu będzie Japończyk. Japonia zażarcie walczy o utrzymanie tego zapisu w swoich kontraktach.
Strona kanadyjska miała być odpowiedzialna przede wszystkim za podobne ramię robotyczne, jakie funkcjonuje na ISS – Canadaarm3, opracowywane przez CSA (Kanadyjską Agencję Kosmiczną). Rezygnacja z planów budowy stacji bardzo mocno uderza w stronę kanadyjską (są głosy, że nawet mocniej niż w europejską). Przypomnę, że podczas tegorocznego oblotu wokół Księżyca udział wziął kanadyjski astronauta: Jeremy Hansen. O ile Europa ma bardzo duży udział w innych aspektach planów księżycowych (transport, łączność, nawigacja księżycowa), o tyle udział Kanady przede wszystkim skupiał się na stacji Lunar Gateway. CSA i jej wykonawcy mieli być odpowiedzialni za Canadaarm3 oraz niemal całą robotykę na zewnątrz stacji. Na chwilę obecną nie ma ogłoszenia, czy Canadaarm3 będzie wykorzystany gdzieś indziej.
Kanada dostała dwa „bilety” w programie Artemis z czego jeden już wykorzystała. Drugi lot miał być związany ze stacją Lunar Gateway. Stacji nie będzie, a i praktyczny udział Kanady w programie Artemis nie jest aktualnie określony.
Udział Kanady w programie Artemis jest chwilo wirtualny, a bilet dla jej astronauty poważnie zagrożony. Dla Kanady istnieje realne ryzyko, że stanie się biernym partnerem. Posiadała ona również oddzielną umowę na prowadzenie eksperymentów na stacji LG. Teraz jest to już nieaktualne, a CSA miała otwarty program opracowywania eksperymentów jeszcze na lata 2026-2027. Kanada również posiada koncept księżycowego transportowca – https://www.asc-csa.gc.ca/eng/astronomy/moon-exploration/canadian-utility-rover-on-the-moon.asp, ale jest to projekt koncepcyjny do wdrożenia nie wcześniej niż 2033r. (pracować mają nad nim kanadyjscy giganci tacy jak m.in. Canadensys, MDA Space). Kanada chwilowo wydaje się nieco odsunięta od głównych planów księżycowych i równie zaskoczona co Europa i to mimo udziału swojego astronauty w tegorocznej księżycowej misji załogowej.

Wiele już wykonano (głównie w Europie)

Anulowanie projektu jest kłopotliwe z uwagi na to, że Europejczycy wykonali już m.in. kadłub modułu HALO. Był to kontrakt dla Northrop Grumman (mimo, że moduł HALO jest uznawany za wkład NASA w budowę LG). Thales Alenia Space wykonała moduł na mocy kontraktu przemysłowego i został on już wysłany w kwietniu ubiegłego roku do USA. Tam miały być prowadzone dalsze prace nad wyposażeniem go w elektronikę. To właśnie HALO miał być modułem mieszkalnym stacji (planowo dla czteroosobowej załogi). Szacunki podają, że NASA w chwili anulowania projektu wydała już ok. 1,9 mld USD TYLKO na budowę tego modułu. W 2025r. europejski Airbus dostarczył podsystem zarządzania energią dla tego właśnie modułu.

Jak już wspomniałem ESA we współpracy z JAXA była odpowiedzialna za opracowanie własnego modułu – dodatkowego modułu mieszkalnego I-HAB. W zakładach Thales Alenia Space we Włoszech wykonano już segmenty tego modułu i rozpoczęto ich spawanie. Kolokwialnie mówiąc, praca nad nimi była „rozbebeszona”.
Co więcej Europa rozpoczęła już także budowę dużych zestawów naukowych planowanych do umieszczenia na zewnątrz stacji (np. zewnętrznego zespołu czujników promieniowania ERSA). Ruszyły również prace nad europejskim centrum operacyjnym stacji.
To jednak nie koniec. Bardzo daleko były posunięte prace nad systemem Lunar Link – systemem łączności stacji ze statkami oraz na linii stacja – powierzchnia Księżyca. Już gotowe są dwie anteny systemu. Systemy komputerowe, elementy elektroniczne, itd. były już na finiszu.
W związku z daleko posuniętymi pracami europejskimi nad systemami Lunar Gateway pojawił się poważny zgrzyt i to już po ogłoszeniu anulowania systemu (formalnie zawieszeniu). Mianowicie podczas przesłuchania przed jedną z komisji Izby Reprezentantów m.in. ds. przestrzeni kosmicznej, administrator NASA Jared Isaacman stwierdził, że oba moduły wykonane przez Europejczyków korodują. Zarówno HALO dostarczony do USA, jak i I-HAB. Można się domyślić, że wywołało to burzę. Szef NASA stwierdził, że uporanie się z problemem opóźniłoby wdrożenie stacji, nawet do lat 30., co było nie do zaakceptowania. Northrop Grumman miał naprawiać HALO po rzekomych „nieprawidłowościach produkcyjnych”. To dość mocne oskarżenia. Przypomnę, że Thales Alenia Space odpowiadała w dużej mierze za konstrukcję wielu modułów ISS: w tym tak kluczowych jak Harmony i Tranquility, a także europejskiego modułu Columbus i kultowej Cupoli. Korozja okazała się niestety faktem. ESA powołała w tej sprawie zespół. Ponoć moduł HALO był w gorszym stanie niż I-HAB… Póki co stwierdzono, że jest to efekt „kombinacji czynników”.
Pojawiły się spekulacje, że to było „gwoździem do trumny” projektu, a NASA nie mogła pozwolić sobie na przeciągnięcie tematu do lat 30. Osobiście nie jestem pewien czy był to główny powód, czy jedynie pretekst do uzasadnienia zerwania projektu (pamiętajmy, że obowiązują również kontrakty). Pojawia się też kwestia czy była to niegroźna korozja wykryta, czy zagrażająca misji. To dwie różne sprawy. Po drugie, program budowy tych modułów miał poważne opóźnienia. Być może, korozja wynikała z niewłaściwego przechowywania i/lub zbyt długiego „leżakowania”.

Niestety wygląda to tak, jakby projekt został anulowany jednostronnie przez stronę amerykańską, a europejscy partnerzy dowiedzieli się o tym z konferencji prasowej.

Kłopotliwa ochrona finansowa

No właśnie anulowany, czy zawieszony? Dla wszystkich obserwatorów wydaje się oczywiste, że projekt ten został anulowany. Świadczą o tym również wypowiedzi samego administratora NASA, że prace poczynione nad LG nie zostaną zaprzepaszczone, a komponenty już wytworzone zostaną użyte w innych projektach, głównie w konstruowaniu bazy na powierzchni.
Dlaczego więc wprost nie powiedzieć „koncept okazał się niewypałem, przepaliliśmy trochę pieniędzy, nie chcemy przepalać więcej, dlatego anulujemy dalsze prace”? Ponieważ nie bardzo można. W zeszłym roku podczas wielkiego zamieszania z dalszym finansowaniem NASA, księżycowa stacja orbitalna Lunar Gateway została przeznaczona do likwidacji. Aby ratować ten projekt (oraz kilka innych np. projekt przekaźnika telekomunikacyjnego dla misji powrotu próbek marsjańskich) Kongres uchwalił wyraźnie oznaczone finansowanie w tzw. One Big Beautiful Bill Act właśnie dla programu Gateway. Łączna, dedykowana kwota na konkretnie ten projekt opiewa na 2,6 mld USD. Jest ona rozbita na trzy roczne transze w latach 2026-2028. Jest to kwota niezależna i oddzielna od standardowego budżetu NASA. Decyzje administratora nie bardzo mają wpływ na ich przeznaczenie i na ich moc prawną. NASA jest zobligowana prawnie do wydania tych pieniędzy ALE tylko z określonym przeznaczeniem.
Szef NASA o tym wie, dlatego nie mógł na publicznej konferencji ogłosić anulowania tego programu – co więcej nie może nawet zmienić przeznaczenia tych pieniędzy, stąd sformułowanie Lunar Gateway zostaje „wstrzymane w obecnej formie”.
Z pewnością prawnicy NASA pracują teraz nad tym, jak ubrać w formę, zmianę przeznaczenia tych pieniędzy tak, by nadal były z punktu widzenia prawa traktowane jako kontynuacja programu Lunar Gateway – oczywiście bez konieczności utworzenia fizycznej stacji orbitalnej. Stąd stwierdzenia, że elementy tej stacji będą wykorzystywane. Oficjalnie przecież prace trwają dalej, prawda?😏
NASA może również naciskać, żeby usunąć te zapisy prawne i prawdopodobnie będą to robić. Być może chcą to uchwalić razem ze standardowym budżetem NASA na przyszły rok (z tym też są problemy, ale nie aż tak ogromne jak w zeszłym roku).

Wielkie zamieszanie

W mojej ocenie NASA jednak trochę się rozpędziła. Póki co Gateway ma silną ochronę finansową na mocy prawa. Tymczasem w drugiej połowie czerwca, kierownictwo NASA wezwało Northrop Grumman do zaprzestania jakichkolwiek dalszych prac nad modułem HALO (Northrop kontynuował je po konferencji dotyczącej wstrzymania prac nad stacją – wciąż posiadał ważne kontrakty) https://arstechnica.com/space/2026/06/nasas-1-1-billion-gateway-habitation-module-is-unlikely-to-be-used-for-something-else/.
Tu pojawia się… ciężki problem dla wykonawców – z jednej strony mają oni nadal ważne kontrakty (jeszcze), z drugiej strony NASA zobligowana jest wydawać pieniądze na ten projekt, o czym wiedzą jej wykonawcy i kontrahenci. Z drugiej strony NASA wydaje kategoryczny komunikat dla firm amerykańskich by zaprzestały dalszych prac nad głównym modułem. Nie bardzo wiadomo co robić…
Zaprzestanie prac nad HALO też nie jest do końca zgodne z samymi zapowiedziami ogłoszonymi na konferencji Ignition. Wyraźnie zostało zapowiedziane, że elementy Lunar Gateway zostaną wykorzystane przy budowie stacji powierzchniowej. Powszechne były głosy, że już powstałe moduły zostaną nieco zmodyfikowane i użyte jako moduły bazy powierzchniowej. Za taką opcją bardzo silnie lobbował zresztą Northrop Grumman.
Jednak środowisko na powierzchni Księżyca, a próżnia w otwartej przestrzeni to jednak dwie skrajnie różne kwestie i być może dlatego się na to nie zdecydowano. Tak czy inaczej, aktualnie mamy jeden gotowy kadłub modułu orbitalnego i 0 modułów potencjalnej, planowanej bazy księżycowej. Na marginesie jeden z podwykonawców otrzymał w 2022r. 100mln USD na opracowanie systemu podtrzymywania życia dla HALO – w czerwcu otrzymał nakaz wstrzymania prac integracji z modułem.
Ciekawe, że Northrop nadal uważa, że jest to najbardziej zaawansowana technologia, która może być wykorzystana w projektach habitatów księżycowych (przynajmniej w sensownej perspektywie czasowej). Prace jednak zostały wstrzymane zgodnie z poleceniem.

Dziedzictwo

Okazuje się jednak, że niecały projekt został porzucony. Nadal trwają prace nad innym modułem: PPE (Moduł Zasilania i Napędu). Moduł ten również jest już niemal gotowy. Pierwotnie miał być zintegrowany z HALO jeszcze na Ziemi i zostać wystrzelony wspólnie oraz stanowić rdzeń księżycowej stacji orbitalnej. Prace nad nim nie zostały przerwane (jest on już niemal gotowy do startu), ale jego przeznaczeniem nie zostanie Księżyc – tylko Mars. Zostanie on jednym z filarów spektakularnej misji NASA. Ma on stać się częścią pierwszego dużego statku międzyplanetarnego zasilanego energią jądrową: SR-1 Freedom. Nie będę się tu na ten temat rozpisywać, bo to zupełnie inna niesamowita historia. Start (bezzałogowego) statku SR-1 Freedom planowany jest na 2028r. To bardzo ambitna data i bardzo ambitny projekt, i nie jestem pewien czy data ta jest realistyczna, ale trzymam kciuki…
Pojawia się tylko problem jak uzasadnić finansowanie tego projektu z funduszy orbitalnej stacji księżycowej (nawet częściowo) – ale to już zadanie dla prawników i lobbystów 😜

Ale to nie koniec. Pod koniec czerwca (już po poleceniu NASA o wstrzymaniu wszelkich prac nad HALO) ESA ogłosiła, że kontynuuje prace – zwłaszcza nad modułem Lunar I-Hab. Prace będą prowadzone do tzw. momentu krytycznego przeglądu projektu. ESA chce doprowadzić prace do momentu, kiedy będzie można je sensownie przeprojektować i znaleźć dla sprzętu zastosowanie w nowej, powierzchniowej architekturze Artemis albo we własnych programach ESA. Decyzja ta była przez niektórych dość mocno krytykowana.

Osobiście uważam, że pomysł nie jest taki zły. Szczerze sądzę, że najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia ESA i w ogóle Europy byłoby wykorzystanie tego modułu w tworzeniu europejskiej stacji orbitalnej.
Prace nad Lunar Link również będą kontynuowane i prawdopodobnie zostanie wykorzystany w programie Moonlight.

Podczas czerwcowej konferencji prasowej, widać, że emocje już opadły. Dyrektor ESA stwierdził, że ESA dalej będzie aktywnie uczestniczyć w programie Artemis (to było spodziewane). Padło stwierdzenie, że „duch jest bardzo silny” i że „ESA chce wzmocnić swój potencjał, ale także być bardzo silnym partnerem dla NASA i innych agencji kosmicznych” https://europeanspaceflight.com/esa-details-next-steps-for-agencys-gateway-contributions/. Widać wyraźnie, że ma to „udobruchać” partnerów zwłaszcza NASA, że chcemy co prawda wzmacniać swój potencjał, ale nie jest to w kontrze do innych.

Bardziej precyzyjne plany będą, być może, ogłoszone pod koniec roku.

Podsumowanie

Anulowanie orbitalnej stacji księżycowej Lunar Gateway wydaje się najbardziej uderzać w amerykańskich partnerów zagranicznych. Dość mocno uwydatniło się bardzo duże zaangażowanie ESA i europejskich podmiotów w budowę tej stacji. Widać też wyraźnie, że nawet w programie Artemis i bazy księżycowej Europa ma największy udział poza amerykańskimi podmiotami i samą NASA.
Śledząc tę sprawę nie mogę pozbyć się wrażenia, że była to arbitralna decyzja amerykańska nie konsultowana z partnerami. Oczywiście wszyscy zainteresowani robią dobrą minę do złej gry, ale nie da się nie zauważyć rozczarowania. Moim zdaniem to dobry czas by wziąć sprawy we własne ręce. Rozpocząć prace nad europejskim systemem lotów załogowych, rozpocząć chociaż dyskusję nad utworzeniem własnej stacji orbitalnej i zwiększyć aktywność w obszarze Księżyca. Na tych trzech polach mamy poważne braki i zaległości. Mamy jedne z najbardziej ambitnych programów naukowych, mamy satysfakcjonującą bazę satelitów okołoziemskich różnych dziedzin – ale brak własnego systemu załogowego zaczyna coraz bardziej uwierać. Podobnie do tej pory, byliśmy zaskakująco bierni w kwestii eksploracji Księżyca. Dobrze, że powstał program Moonlight, dobrze, że powstał projekt towarowych lądowników Argonaut (który jednak moim zdaniem idzie o wiele za wolno).
Co do samej Lunar Gateway, wiem, że projekt ten miał wielu krytyków. Ja jednak kibicowałem temu projektowi. Uważałem, że spełniałby trzy strategiczne funkcje:
– oczywiście naukową;
– dawałby kontrolę i monitoring nad całą przestrzenią cislunarną w tym powierzchnią (łatwiejszym logistycznie kosztem, niż baza powierzchniowa – bez konieczności rezygnacji z tej ostatniej);
– byłby idealnym wstępem do dalszej eksploracji (np. tankowanie, przeładunek bez konieczności kosztownych lądowań i startów z powierzchni Księżyca). Stacja idealnie wpisywałaby się w dalekosiężny program M2M – taki był pomysł.
Oczywiście wszystko ma wady i zalety. Tak samo jest ze stacją orbitalną i powierzchniową. I jedna i druga koncepcja ma mocne
i słabe strony. Jest to decyzja polityczna. Najwyraźniej konkurencja z Chińczykami sprawiła, że zdecydowano się w całości pójść w bazę powierzchniową. Czy to dobra decyzja, a nie jedynie krótkowzroczna… czas pokaże. Jedno jest pewne, w dającej się przewidzieć przyszłości, orbitalnej stacji księżycowej nie będzie.

Odkryj więcej z Ekliptykos

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej