Quo Vadis? NASA

Czas czytania: 13 minut

Dzisiejszy wpis poświęcony jest sprawie, którą żyje znaczna część obserwatorów, popularyzatorów nauki i środowiska naukowego. Kryzys NASA, bo o nim tu mowa, stał się wielopłaszczyznowy i nie jest to już wyłącznie kwestia finansowa. Zaczynają pojawiać się pytania o przyszłość Agencji, formę jej funkcjonowania, a nawet jej istnienie jako takie. Dzisiejsza sytuacja w jakiej jesteśmy jest walką o przetrwanie.
Przedstawię tu, bardzo skrócony mimo wszystko, opis kryzysu na trzech płaszczyznach: finansowym, zarządczym oraz organizacyjnym.

Kryzys finansowy

Wiele osób kojarzy problem finansowy NASA z aktualnie trwającym, już od ponad miesiąca, tzw. shutdownem amerykańskiej administracji w związku z nieuchwaleniem budżetu na nowy rok fiskalny. Jednak kryzys NASA rozpoczął się znacznie wcześniej – a konkretnie w lutym 2025 od audytu przeprowadzonego przez Departament Efektywności Rządowej (tzw. DOGE), kierowanego wówczas przez Elona Muska, prezesa SpaceX. W wyniku audytu i działań Departamentu, NASA rozwiązała kontrakty o wartości ok. 420 mln USD.
Wówczas jednak przeszło to bez większego echa. Cięcia obejmowały przede wszystkim tzw. kontrakty na rzecz różnorodności oraz działania na rzecz STEM. Owszem, pojawiały się głosy mówiące o tym, że przeprowadzanie audytu Agencji przez jednego z największych jej kontrahentów jest delikatnie mówiąc kontrowersyjne. Zarzuty te zostały zbyte argumentem, że umowy NASA z SpaceX były najkorzystniejsze finansowo oraz, że zawierały je konkretne osoby z SpaceX. Rozumiem to w ten sposób, że skoro to konkretne osoby prowadziły negocjacje i podpisywały umowy z ramienia SpaceX, to nie wyklucza to tego by DOGE jako departament, prowadził audyt NASA. Sprawa przycichła.
Cięcia wydatków na rzecz popularyzacji nauki, technologii, inżynierii i matematyki (STEM) powinny jednak budzić pewien… dyskomfort. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że niestety w USA powszechnie szerzą się pseudonaukowe fake newsy. Oprócz pierwszych cięć finansowych pojawiły się pierwsze trudności z tzw. dobrowolnymi odejściami pracowników NASA – wówczas było to traktowane jako konflikt ideologiczny, a nie jako kryzys. I samo w sobie rzeczywiście nie byłoby kryzysem, gdyby na tym poprzestano. Jednocześnie prezydent Trump zapowiadał głębsze cięcia finansów NASA w zbliżającym się roku fiskalnym. Wówczas były to jednak mgliste, niekonkretne deklaracje. Nie przykładano do nich większej wagi.

Maj 2025 roku był dla NASA zapowiedzią bardzo poważnych problemów. To wtedy pojawiła się pierwsza oficjalna prezydencka propozycja funduszy dla Agencji. Propozycja zakładała obcięcie całego budżetu NASA o ponad 24% w stosunku do roku poprzedzającego. Nauki kosmiczne miały zostać obcięte o ok. 2,2 mld USD. W zasadzie wszystkie sekcje NASA miałyby obcięty budżet. Muszę tu jednak sprostować np. analizę wydaną przez Planetary Society, która wskazuje, że proponowany budżet w sekcji naukowej jest najniższy od 1984. Jest to prawda, ale dopiero po uwzględnieniu inflacji i aktualnej siły nabywczej dolara. Nominalnie budżet byłby wyższy.

Anulowane misje obejmują takie projekty jak np. Mars Sample Return (która miałaby przywieźć na Ziemię wyselekcjonowane przez łazik Perseverance próbki). Uzasadnienie anulowania tej misji tłumaczono nadchodzącą misją załogową na Marsa – i że to ona przywiezie próbki na Ziemię. Biorąc pod uwagę plany intensywnej eksploracji Marsa – w tym załogowej, dziwi propozycja anulowania aktualnie działających dużych misji satelitarnych na Marsie. Trzeba pamiętać, że satelitarne misje naukowe na Marsie, oprócz swoich nominalnych zadań, pełnią rolę misji przekaźnikowych m.in. dla łazików na powierzchni. Europejskie i amerykańskie satelity są częścią tzw. Mars Relay Network, która pełni rolę międzyplanetarnego systemu łączności. Jest to próba rozwinięcia satelitarnej sieci łączności Ziemia-Mars. Gdyby ta propozycja budżetu została przyjęta, na orbicie marsjańskiej pozostałby tylko jeden amerykański satelita: Mars Reconnaissance Orbiter. To nieco dziwne, biorąc pod uwagę, że sieć Mars Relay Network zapewne pełniłaby funkcję łączności z Ziemią dla przyszłych marsjańskich astronautów. NASA wycofałaby się także z udziału w większości europejskich misji satelitarnych włączonych do Mars Relay Network.
Anulowane miałyby zostać wszystkie planowane wenusjańskie misje NASA, a także udział NASA w planowanej, europejskiej misji.
Ofiarą cięć miałaby zostać również planowana księżycowa stacja orbitalna Lunar Gateway. Wiele misji obserwatoriów kosmicznych i satelit na orbitach ziemskich miałoby zostać uciętych – nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Wydatki i udział NASA w ISS również zostałby obcięty o ok. 508 mln USD. Pełna lista cięć wydatków pierwotnego prezydenckiego projektu: https://www.nasa.gov/fy-2026-budget-request/.

Kongres USA dostrzegł, że zmiany finansowania proponowane przez prezydenta są prawdopodobnie zbyt daleko idące. Podjął interwencję ratowania sytuacji – zwłaszcza odnośnie księżycowej stacji orbitalnej Lunar Gateway. Przypomnę, że moduł mieszkalny tej stacji został wysłany z Włoch do USA już w kwietniu 2025. Jeszcze przed jej anulowaniem w prezydenckim projekcie! Kongres zastosował trik i wykorzystał silnie forsowaną przez prezydenta, dużą ustawę podatkową do „przepchnięcia” finansowania dla Lunar Gateway (tzw. One Big Beautiful Bill Act) -podpisana przez prezydenta w lipcu 2025. Nie był to oficjalny budżet NASA. Pieniądze te nie gwarantują realizacji misji – są one bowiem „supportem”. Nie zastąpią pełnej wersji budżetu.
Oprócz podjętej próby ratowania księżycowej stacji orbitalnej, Kongres wystosował dwie własne propozycje budżetowe dla NASA – czym szczerze mówiąc, tylko skomplikował sytuację. Tak oto powstały dwa oddzielne projekty: Izby Reprezentantów i Senatu. Projekt senacki jest najbardziej zbliżony „do tego co było”. Moim zdaniem jest zrównoważony i jego zaletą jest to, że przywraca finansowanie promocji i rozwoju nauk STEM.
Projekt Izby również nie jest oszczędny i jest mniej więcej na poziomie wydatkowania projektu senackiego. Różnica tkwi w proporcji wydatków. Projekt Izby zakłada radykalne zwiększenie finansowanie eksploracji (nawet w porównaniu z obecną sytuacją i projektem prezydenckim, który kładł na to nacisk). Jednocześnie niweluje wydatki STEM. Moim zdaniem propozycja Izby jest bardzo źle zbilansowana. Nie zakłada redukcji, a dodatkowo likwiduje wydatki na promocję nauki. W mojej ocenie taki budżet nie ma szans uzyskać akceptacji prezydenckiej.
Brak ustalenia dedykowanego budżetu oraz problemy związane z działaniami DOGE przyczyniły się do redukcji etatów oraz problemów kadrowych w NASA. Przyznam, że trudno jest wyłuskać konkretne dane na ten temat w związku z dużą liczbą spekulacji, ile etatów byłoby utraconych, gdyby wdrożono pierwotny budżet prezydencki.
Na chwilę obecną potwierdzone zwolnienia obejmują:
– ok. 20 osób w centrali NASA;
– Marshall Space Flight Center – kilkadziesiąt osób w związku z ograniczeniem zaangażowania na ISS;
W całej NASA (wraz ze wszystkimi podległymi centrami naukowymi) odeszło ok. 4000 osób, mniej więcej 20% wszystkich zatrudnionych cywilów. Część na zasadzie dobrowolnych odejść. Dodatkowo Goddard Space Flight Center utraciło jeden z budynków naukowych przez rozwiązanie umowy najmu (jeszcze przed ogłoszeniem prezydenckiej propozycji budżetu). Centrum Goddarda powszechnie uważa się za najbardziej dotknięte kryzysem. Jest to związane w dużej mierze z główną rolą Centrum Goddarda w naukach o atmosferze i badań nad zmianami klimatu. Trzeba jednak pamiętać, że Centrum Goddarda pełni/lub pełniło strategiczną funkcję przy takich projektach jak Teleskop Webba i Teleskop Hubble’a.
Niepokojąca jest również skala cięć zatrudnienia w Jet Propulsion Laboratory (JPL), które obecnie jest zarządzane przez CALTECH, ale finansowane z środków NASA. Redukcja sięgnęła tu już ok. 550 pracowników (11% załogi). To właśnie JPL odpowiada za dużą liczbę flagowych amerykańskich projektów (w tym marsjańskie łaziki).
W zależności od przyjętego rozwiązania, redukcje będą obejmować inne centra naukowe podlegające NASA. Ciężko w sposób wiarygodny ocenić skalę tych zwolnień lub dobrowolnych odejść na dzień dzisiejszy, biorąc pod uwagę trwający Shutdown administracji USA. Wszystkie szacunki były robione przed jego nadejściem.

Shutdown był ciosem dla NASA, która i tak funkcjonowała w warunkach tzw. Continuing Resolution (CR), którą uchwalono jeszcze w marcu. NASA miała finansowania na poziomie roku poprzedniego – CR obowiązywało do 30.09.2025 (tzw. Full-Year CR). Na jego mocy NASA i tak była bardzo ograniczona w działaniach – nie mogła np. ogłaszać nowych projektów.
Dla prac naukowych wysunięto propozycję przedłużenia CR także na rok 2026, żeby shutdown nie dotknął działań naukowych: https://www.aau.edu/key-issues/aau-signs-nasa-letter-rejecting-proposed-47-cut-fy26. Propozycja miała na celu uniknięcie konieczności stosowania się do prezydenckiej propozycji budżetowej mimo braku zgody Kongresu. Nie udało się jej uchwalić – co spowodowało kolejny kryzys. Władze NASA ogłosiły, że będą stosować się do prezydenckiej propozycji budżetu (która wiąże się m.in. z bardzo dużymi zwolnieniami). Działania władz NASA w tym zakresie spotkały się z oskarżeniem o bezprawność. Oficjalnie od 1.10.2025 NASA działa w warunkach tzw. lapse in appropriations: tylko funkcje wyłączone spod wstrzymania, co obejmuje działania mające chronić USA przed utratą mienia lub operacje krytyczne, takie jak prace związane z obecnością astronautów na ISS i ich bezpieczeństwem (zaliczono do nich także prace nad misją Artemis II). Impas trwa zarówno w kwestii ogólnopaństwowego budżetu jak i budżetu NASA. Jednak to nie koniec problemów.

Shutdown spowodował wysłanie ok. 15 000 osób zatrudnionych w NASA i podlegających jej centrach badawczych na bezpłatne urlopy. Nie wiadomo, ile z tych osób powróci do pracy po zakończeniu shutdownu. Osoby, które nadal pracują, wykonują swoje obowiązki za darmo (według prawa otrzymają zaległe wynagrodzenie w późniejszym terminie). Przypomnę, że są to m.in. prace związane z bezpieczeństwem astronautów już znajdujących się na ISS oraz prace nad lotem wokół Księżyca. Już pojawiają się głosy, że przygotowania do lotu nie spełniają w pełni wymogów bezpieczeństwa i grożą uchybieniami.

Kryzys zarządczy

20.01.2025 do Senatu USA wpłynęła oficjalna nominacja Jareda Isaacmana – amerykańskiego przedsiębiorcy, prezesa Shift4 Payments na stanowisko Administratora NASA. Nominacja była zatwierdzona przez prezydenta Donalda Trumpa. Wcześniej brał on udział w dwóch prywatnych, orbitalnych lotach: Inspiration4 i Polaris Dawn. Był on klientem SpaceX i powszechnie był uważany za człowieka Elona Muska.
Warto wspomnieć, że tego samego dnia, do czasu zatwierdzenia Isaacmana na szefa NASA, jako osobę pełniącą obowiązki administratora NASA nominowano Janet Petro. Janet Petro wcześniej pełniła funkcję dyrektor Kennedy Space Center. Funkcję administrator NASA pełniła do 9.07. Co ciekawe, podkreśliła ona problem konfliktu interesów pomiędzy instytucją przeprowadzającą audyt, a jej powiązaniami biznesowymi z instytucją podlegającą audytowi. Zapowiadała ścisłą weryfikację osób przeprowadzających audyt właśnie pod kątem konfliktu interesów. Jednocześnie, Kongres zarzucał jej zbyt szerokie udostępnienie dokumentów NASA dla pracowników DOGE. To za jej czasów pojawiły się problemy w funkcjonowaniu Centrum Goddarda.

W tym samym czasie trwała procedura ustanowienia Jareda Isaacmana pełnoprawnym administratorem NASA. 9.04.2025 odbyło się przesłuchanie Isaacmana przed senacką Komisją Handlu. Podczas przesłuchania stwierdził on, że USA nie powinny rezygnować z załogowego lądowania na Księżycu na rzecz Marsa (koncepcja postawiona przez Elona Muska w mediach społecznościowych). Nie zgadzał się też na zbyt radykalne cięcia budżetowe dla NASA (o których już wówczas się spekulowało) i stwierdził, że takich cięć nikt z nim nie omawiał. Stwierdził, że zbyt daleko idące cięcia (ok. 50% o których się spekulowało), tu cytat: „nie wydają się optymalne” – https://www.commerce.senate.gov/services/files/13EEBAAD-3523-45C8-BB97-EB1031A01741.
Na początku czerwca 2025 Trump niespodziewanie wycofał nominację Jareda Isaacmana. Oficjalny powód decyzji stanowiły jego darowizny finansowe na rzecz Demokratów. Nieoficjalnie, wycofanie jego kandydatury zbiegło się z kulminacją sporu na linii Elon Musk-Donald Trump o One Big Beautiful Bill Act.

Dnia 9.07.2025 prezydent Trump wykonał kolejny ruch i mianował Seana Duffy’ego na pełniącego obowiązki administratora NASA. Dodatkowo Sean Duffy wciąż jest odpowiednikiem ministra transportu w amerykańskim systemie. Na marginesie wspomnę, że jego departament sprawuje nadzór nad Boeingiem.

Jeszcze przed nominacją miał pewne spory z departamentem zarządzanym przez Muska. Aktualnie Sean Duffy podejmuje działania, które finalnie miałyby zakończyć się, włączeniem NASA pod zarząd Departamentu Transportu (któremu już podlega cały transport morski, drogowy, kolejowy, lotniczy, a nawet drony). Poważny konflikt z Elonem Muskiem rozpoczął się, gdy Duffy ogłosił możliwość uruchomienie nowego konkursu na przyszły lądownik księżycowy. NASA zapowiedziała, że opublikuje nowe wezwanie konkursowe oficjalnie, po zakończeniu shutdownu. Decyzja wywołała burzę i ogromny sprzeciw ze strony SpaceX (które aktualnie posiada kontrakt na załogowy lot na Księżyc w ramach misji Artemis III – wart 2,9 mld USD).
W międzyczasie dość niespodziewanie wróciła kandydatura Jareda Isaacmana na pełnoprawnego administratora NASA. Gdyby rzeczywiście doszło do zatwierdzenia jego kandydatury, pokrzyżowałoby to plany Seana Duffy’ego i pośrednio umocniło pozycję Elona Muska. Mamy więc dziwną „grę o tron” na linii Elon Musk – Sean Duffy. Dodatkowo nad wszystkim wiszą arbitralne decyzje prezydenta Donalda Trumpa.

Kryzys organizacyjny

Sean Duffy okazał się istotnym graczem odnośnie przyszłości NASA. Nie jest do końca jasne, czy jego ambicje dotyczące włączenia Agencji pod swoje ministerstwo nie zostaną ucięte przez decyzje prezydenta Trumpa. Częściowo jego pozycję umacnia Rozporządzenie wykonawcze (EO) nr 14335 nakładające na niego (jako szefa Departamentu Transportu i NASA) wykorzystanie wszelkich dostępnych uprawnień, aby „wyeliminować lub przyspieszyć oceny oddziaływania na środowisko w przypadku licencji i zezwoleń na start i lądowanie w porozumieniu z przewodniczącym Rady ds. Jakości Środowiska” – https://www.whitehouse.gov/presidential-actions/2025/08/enabling-competition-in-the-commercial-space-industry/. Teoretycznie zastąpienie go inną osobą na kierowniczym stanowisku NASA nie wpłynie na to rozporządzenie. Domyślnie, działa jednak na jego korzyść. Rozporządzenie ułatwia również działalność SpaceX.
Ponadto pojawiło się tajemnicze rozporządzenie wykonawcze prezydenta, które wywołało falę domysłów i spekulacji. Rozporządzenie wykonawcze 14343 z dnia 28 sierpnia 2025 r. stwierdza, że główną funkcją NASA jest: działalność wywiadowcza, kontrwywiadowcza, śledcza lub w zakresie bezpieczeństwa narodowego… Tak naprawdę głównym celem rozporządzenia jest wyłączenie Agencji z przepisów o relacjach pracodawca-związki  https://www.federalregister.gov/documents/2025/09/03/2025-16924/further-exclusions-from-the-federal-labor–management-relations-program. Znacznie osłabia ono pozycję pracowników – przede wszystkim na gruncie zbiorowego prawa pracy. Ruch bardzo kontrowersyjny i kłopotliwy. Wprowadzający spore zamieszanie w definiowaniu funkcji NASA. W mocy nadal pozostaje Space Act określający NASA jako samodzielną agencję wykonawczą – nie w ramach żadnego departamentu. I to właśnie Space Act stoi także na przeszkodzie planom Seana Duffy’ego.
W zakresie kosmicznych działań wywiadowczych NASA ma konkurencję w postaci m.in. Space Development Agency (SDA) ustanowionej w 2019r. podczas pierwszej prezydencji Donalda Trumpa oraz Sił Kosmicznych USA (USSF). Obie instytucje dysponują własnym budżetem. Ponadto, „standardowe” agencje wywiadowcze również prowadzą własne działania.

Podsumowując

Zaryzykuję stwierdzenie, że NASA stanęła u progu największego kryzysu w swojej historii, który realnie zagraża jej istnieniu. Poważne trudności finansowe są oczywiście problemem, ale mają swoje źródło gdzie indziej. Moim zdaniem brak jest wizji, na dalszy rozwój tej instytucji. W oczach wielu stała się ona zbędnym reliktem i obciążeniem dla budżetu. Obecny prezydent Donald Trump wydaje się zdecydowanym zwolennikiem militaryzacji przestrzeni kosmicznej. Niestety w tej koncepcji, nie bardzo jest miejsce na cywilną agencję zajmującą się nauką i eksploracją kosmosu. Pojawia się pytanie – kto ma to robić. Prywatne instytucje, nastawione na doraźny zysk, nie będą zainteresowane pracami naukowymi rozłożonymi na dekady, np. długoterminowymi lotami w kosmos i badaniami przestrzeni. Na gruncie wojskowym i wywiadowczym pieniądze są. Tyle, że pieniądze te niekoniecznie są przeznaczone dla NASA. Lwią część budżetu pochłoną projekty takie jak Golden Dome.
Obawiam się, że w tej układance NASA zostaje powoli wypierana przez agresywniejsze wojskowe i wywiadowcze instytucje.
Na wszystkie problemy nałożyły się ambicje kilku osób, które przeciągają Agencję to w jedną, to w drugą stronę. Pytanie tylko, czy gdy opadnie kurz, będzie jeszcze czym zarządzać.
Czy jest szansa? Oczywiście, że jest. Musiałaby się pojawić dobra wola i pomysł na przyszłe cele rozwoju (niekoniecznie militarne, które i tak będą rozwijane oddzielnie). Czy ta dobra wola się pojawi? W jaką stronę zmierza NASA? Czas pokaże. Przyznam, że byłoby mi nawet trochę smutno, gdyby NASA została rozwiązana. Nawet jeśli przetrwa, ale zostanie sprowadzona do karykaturalnej, „kadłubkowej” formy – pozostanie niesmak. NASA przez dekady była symbolem kosmicznej ekspansji, ambicji i pogoni za nieznanym. Inspirowała kolejne pokolenia naukowców i entuzjastów nauki. Byłoby szkoda, gdyby ten symbol zgasł.

Odkryj więcej z Ekliptykos

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej