Czas czytania: 16 minut
A o to druga część negatywów roku 2025 i ostateczne zamknięcie podsumowania.
Niektóre z wydarzeń, nie dotyczą przestrzeni kosmicznej bezpośrednio, ale miały i nadal mają, poważne konsekwencje w tym sektorze. Lista jest oczywiście moją subiektywną oceną. Nie przedłużając, oto wydarzenia, które w mojej ocenie trafiają do top 6 największych i mających najdalej idące konsekwencje negatywów 2025.
A oto one:

Prywatny japoński lądownik księżycowy „RESILIENCE” firmy ispace wystrzelony tą samą rakietą 15.01.2025r., co udana misja Firefly „Blue Ghost”. Lądownik Blue Ghost podjął udaną próbę lądowania 2.03.2025 i jest na 2. miejscu największych pozytywów 2025.
Hakuto-R2 mimo, że został wystrzelony w tym samym czasie, podjął próbę lądowania znacznie później – 5.06.2025r. Tak długi czas lotu miał na celu zaoszczędzenie dużej ilości energii oraz zebranie informacji z dalszej przestrzeni kosmicznej. Lądownik pomyślnie przeszedł fazę lotu, a następnie wejście na orbitę okołoksiężycową. W ostatniej fazie wysokość jego orbity nad powierzchnią księżycową wyniosła 100km. Podczas lądowania kontrola lotów utraciła łączność z łazikiem. Ten, wskutek awarii laserowego pomiaru odległości (dalmierza), rozbił się o powierzchnię Księżyca. Lądownik w chwili uderzenia prawdopodobnie miał prędkość 42 m/s (151,2 km/h). Utrata lądownika jest tym poważniejszą stratą, że była to już druga próba lądowania księżycowego przez ispace.
Pierwsza misja również rozbiła się o powierzchnię Księżyca – przyczyną były błędy komputera.
Na pokładzie misji znajdował się również niewielki łazik księżycowy TENACIOUS. Łazik wyprodukowany i sfinansowany w dużej mierze przez Luksemburg – zarządzany przez Luksemburską Agencję Kosmiczną przy współudziale ESA. Centrum Kontroli Lotów łazika znajdowało się w Luksemburgu (ale w siedzibie europejskiego oddziału ispace). Byłby to pierwszy w pełni zarządzany przez Europę łazik księżycowy. Niestety, został on utracony z chwilą niekontrolowanego uderzenia lądownika w powierzchnię Księżyca.
Ponadto lądownik RESILIENCE był jedyną – w ogóle podjętą – próbą lądowania w obszarze północnego koła podbiegunowego Księżyca (powyżej 60˚ szerokości geograficznej). Utrata tego lądownika i łazika boli więc podwójnie.
Na pokładzie lądownika znajdował się też szereg ładunków komercyjnych w tym np. dysk UNESCO z zapisem 275 języków.
Całkowita utrata lądownika i łazika to duży cios w japońskie, ale również europejskie aspiracje samodzielnej eksploracji Księżyca. Tym bardziej, że Luksemburg wykazuje duże zaangażowanie w działania okołoksiężycowe i może jeszcze nieco namieszać w księżycowej rywalizacji. Firma ispace nie poddaje się i planuje już trzecią misję księżycową. Być może podobnie jak w przypadku Intuitive Machines do trzech razy sztuka (aczkolwiek porażka Hakuto-R2 jest znacznie bardziej poważna). Trzymamy kciuki.

Dnia 5.11.2025 planowano oddokowanie załogowego statku Shenzhou 20 od chińskiej stacji kosmicznej Tiangong. Na kilka godzin przed planowanym oddokowaniem, wskutek zderzenia z nieokreślonymi śmieciami kosmicznymi wykryto pęknięcia w oknie – jeszcze zadokowanego statku. Był to najpoważniejszy incydent z śmieciami kosmicznymi ubiegłego roku.
(Na marginesie wspomnę, że inny incydent z wejściem w ziemską atmosferę niedoszłej, radzieckiej sondy wenusjańskiej Kosmos 482, gdyby uderzyła w tereny zamieszkane z pewnością znalazłaby się na liście największych negatywów kosmicznych – sonda w maju 2025 uderzyła w Ocean Indyjski.)
Wracając do Shenzhou 20. Oględziny statku po incydencie wykazały, że nie nadaje się on do bezpiecznego transportu astronautów (tajkonautów) na Ziemię. Podjęto decyzję, że trójka astronautów powróci na Ziemię na pokładzie statku Shenzhou 21. Tak też się stało 14 listopada.
Problem polegał jednak na tym, że na pokładzie stacji znajdowała się kolejna trójka astronautów, która pierwotnie przyleciała statkiem Shenzhou 21. Po jego odlocie, zostali oni na stacji bez sprawnego pojazdu powrotnego. Sytuacja bez precedensu i niemożliwa na stacji ISS.
Co prawda kolejny (bez załogi, ale z dodatkowymi zapasami) statek załogowy Shenzhou 22 został wysłany i zadokował do stacji Tiangong 25 listopada. Oznacza to, że przez niecałe 6 dni, trzyosobowa załoga na stacji kosmicznej nie miała możliwości powrotu na Ziemię w razie jakichkolwiek problemów.
Uszkodzony statek Shenzhou 20 przebywał jeszcze jakiś czas zadokowany do Tiangong m.in. w celach testowych. Jego oddokowanie nastąpiło 18 stycznia już tego roku, a lądowanie kapsuły na Ziemi dzień później. Warto zaznaczyć, że jeszcze 9.12.2025 odbył się specjalny spacer kosmiczny celem dokładniejszych oględzin i zabezpieczenia uszkodzonego statku Shenzhou 20. Wprowadzono również dodatkowe zabezpieczenia samego modułu stacji kosmicznej Tianhe. Jest to główny moduł stacji w którym znajdują się kwatery mieszkalne załogi, systemy podtrzymywania życia, nawigacji i sterowanie. To w nim znajdują się również główne porty dokujące z których korzystają przybywające do Tiangong statki załogowe i towarowe. Nic dziwnego, że po takim incydencie Chiny wprowadziły nowe systemy zabezpieczające dla rdzenia stacji. Incydent był poważny i bezpośrednio zagrażał zdrowiu astronautów. Ponadto wprowadził nieoczekiwany kryzys związany z rotacją statków kosmicznych na stacji Tiangong.
Obyśmy nie musieli oglądać takich obrazków w tym roku.

14.09.2025 miało zakończyć się drugie przedłużenie misji JUNO badającej i monitorującej Jowisza, jego otoczenie i księżyce. Była to jednocześnie data zbliżenia sondy do giganta na jej orbicie. Świat nauki powszechnie oczekiwał, że po zakończeniu drugiego rozszerzenia misji, sonda najprawdopodobniej wleci w atmosferę gazowego olbrzyma i spektakularnie zakończy swoją misję (tak jak to miało miejsce w przypadku GALILEO – wcześniejszej sondy badającej Jowisza i Cassini badającej Saturna).
Pech chciał, że termin ten wypadł w apogeum kryzysu finansowego i kierowniczego NASA. Brak było jakichkolwiek informacji o tym czy misja zakończyła się w „wielkim finale”, czy jest kontynuowana. Wielki finał byłby preferowany z dwóch powodów. Po pierwsze, sonda w końcowym akcie wykonałaby ostatnie badania naukowe, bezpośrednio analizując górne warstwy atmosfery Jowisza co dałoby unikatowe dane dla nauki (tak jak to miało miejsce w przypadku Cassini, która prowadziła analizy górnych warstw atmosfery Saturna do samego końca). Po drugie, wprowadzenie sond do atmosfer gigantów jest preferowane, ze względu na to, że gdyby niekontrolowanie rozbiły się na powierzchni któregoś z księżyców, mogłyby je zanieczyścić (np. materią organiczną – umówmy się, jest to bardzo mało prawdopodobne, ale jednak nie całkiem niemożliwe).
Minimalna wysokość dla 76. zbliżenia to ~ 3500 km nad poziomem chmur. I ta wysokość z 76 perijowe (punkt największego zbliżenia do Jowisza na orbicie sondy) dla dnia 14.09 znajduje się bezpośrednio w oficjalnych danych PDS Atmospheres Node (physical parameters for Juno’s Orbits). Jest to system danych planetarnych odpowiadających za pozyskiwanie, przechowywanie i dystrybucję wszystkich nieobrazowych danych atmosferycznych ze wszystkich misji planetarnych (z wyłączeniem Ziemi). Dokument ten nie podaje już danych na dalsze planowane zbliżenia sondy – co jest nieco dziwne i niepokojące.
W zasadzie nie było wiadomo co dalej z misją. Krążyło wiele sprzecznych informacji. Co gorsza 17.10.2025 miało być kolejne perijowe nr 77, o którym nie było kompletnie żadnych informacji. 77 zbliżenie sondy do Jowisza wypadło w najgorszym możliwym momencie, największego kryzysu NASA wypadającego w shutdown amerykańskiej administracji. Nie wiedzieliśmy zatem czy sonda będzie miała finansowanie na trzecie rozszerzenie (początkowo była przeznaczona do likwidacji). Co więcej, NASA nie publikowała w tym czasie żadnych informacji na swoich serwisach i mediach społecznościowych. Nikt nie wiedział co dalej z JUNO i czy w ogóle jeszcze działa. A może spadła już w ciszy na Jowisza i nawet nikt o tym nie wiedział. To byłoby najgorszy możliwy scenariusz, gdyby sonda wpadła w atmosferę Jowisza nie zbierając żadnych danych (olbrzymie marnotrawstwo naukowe, ale i finansowe), albo gdyby została wyrzucona gdzieś w pustkę kosmosu w niekontrolowany sposób – również marnotrawstwo.
W zasadzie do dzisiaj na stronie NASA poświęconej JUNO widnieje zdanie: Sonda będzie kontynuować eksplorację Jowisza, jego pierścieni i księżyców do września 2025 roku! Nie było żadnego ogłoszenia o tym, że sonda dalej działa. Obserwatorzy spekulowali pośrednio, że sonda nadal działa, ponieważ na jej stronie NASA miała nadal status: active (trzeba jednak pamiętać, że w październiku strona ta nie była aktualizowana).
Ostatnie pewne potwierdzenie miało miejsce 27.01.2026, kiedy pojawił się artykuł mówiący o zmierzeniu grubości pokrywy lodowej księżyca Europa (bardzo ważna naukowa informacja) i o tym, że perijowe 81 będzie miało miejsce 25.02.2026.
Czyli w zasadzie od września do stycznia trwały spekulacje czy misja nadal działa, czy nie. Zdumiewająca sytuacja, tym bardziej, że aktualnie jest to jedna z flagowych misji prowadzonych przez NASA.

Dla tych, którzy śledzą rozwój astronautyki odyseja Dream Chasera jest dość dobrze znana. Historia tego prywatnego, amerykańskiego wahadłowca rozpoczęła się w 2004r., ale na poważnie można powiedzieć, że rozwój zaczął się w 2010r. Trzeba zaznaczyć, że w tamtych czasach Dream Chaser był rozwijany jako nowy, załogowy pojazd kosmiczny. Było to tym bardziej istotne, że w roku 2011 zakończył się państwowy program wahadłowców. Pozycja Dream Chasera była w tamtym czasie bardzo silna (m.in. udział w programie załogowych lotów komercyjnych). Nawiązanie partnerstw z potężnymi partnerami takimi jak United Launch Alliance (ULA) czy dwustronna współpraca z Lockheed Martin otwierały ciekawe perspektywy. Rok 2014 był pierwszym poważnym zgrzytem, kiedy Dream Chaser nie został wybrany do dalszego finansowania w programie komercyjnych lotów załogowych. Ostatecznie, po dość ciężkich sporach, projekt lotów załogowych upadł, ale Dream Chaser miał być rozwijany jako system towarowy. W 2016 r. projekt Dream Chasera dostał kolejnego „wiatru w skrzydła”. Został oficjalnie wybrany jako trzeci system towarowy na ISS. W 2021r. wydzielono specjalną spółkę zajmującą się Dream Chaserem – Sierra Space. Jeo pierwszy lot (jako SNC Demo-1, jeszcze po starej spółce) miał się odbyć w 2021r. Został jednak przełożony na 2022r. już pod zarządem Sierra Space. Bardzo ważną informacją jest, że Sierra Space otrzymała kontrakt NASA na co najmniej 7 startów towarowych Dream Chasera na ISS. Wreszcie wiele lat pracy miało przynieść rzeczywiste rezultaty. Lot został jednak, po raz kolejny, przełożony na 2023r., a potem jeszcze raz na 2024. Wydawało się, że już poleci jednak z pewnych nieporozumień partnerskich (z ULA) lot nie odbył się, a trafił on już do kosmodromu Kennedy Space Center. Lot miał się odbyć w maju 2025 – do września 2025 nie było jednak żadnych aktualizacji informacji o planowanym locie.
NASA straciła cierpliwość. 25.09.2025r. NASA wydała druzgocący komunikat w sprawie Dream Chasera, który zawierał dwie bardzo poważne konsekwencje.
Po pierwsze, NASA zerwała kontrakt obligujący ją do zamówienia siedmiu lotów towarowych na ISS.
Po drugie, Dream Cheser stracił prawo dokowania do ISS podczas swojego pierwszego lotu (jeśli w ogóle do niego dojdzie).
Sierra Space ratuje swoją sytuację i ogłasza, że skupi się na kontraktach związanych z obronnością. W 2022r. Sierra Space zawarła dość niespodziewane porozumienie z Blue Origin w sprawie zaangażowania w rozwijaną przez nich stację kosmiczną Orbital Reef. Firma zawarła też kilka innych kontraktów w branży kosmicznej.
Pojawia się pytanie, czy samo Sierra Space chce dalej rozwijać projekt Dream Chesera. Oficjalnie tak. Firma podaje, że chciałaby przeprowadzić lot jeszcze pod koniec tego roku… jest to bardzo niepewne. Moim zdaniem, jeżeli najpóźniej, w pierwszej połowie 2027 nie zostanie przeprowadzony jego debiut orbitalny, to poważnie trzeba się zastanowić nad sensownością tego projektu. Szanse na to, że Dream Chaser w ogóle kiedykolwiek zadokuje do ISS bardzo spadają. Być może nawiązanie współpracy z Blue Origin ma na celu zapewnienie kontraktów dostaw na planowaną Orbital Reef. Nie wiadomo jak dalej potoczy się historia, ale zaczyna nam się z tego robić „Neverending Story”. Trzymam oczywiście kciuki, ale nie widzę tego za dobrze na chwilę obecną.

Zdaję sobie sprawę, że to miejsce może wzbudzić najwięcej emocji i być może, wiele osób się z tym nie zgodzi.
Mowa tu oczywiście o największej rakiecie nośnej świata czyli SpaceX Starship Block 2.
Starship to absolutny potwór. Łączna wysokość całej rakiety wynosi 123,1 m. W mojej ocenie jednym z najważniejszych powodów, dlaczego Starship znalazł się na liście negatywów i to aż na 2. miejscu jest fakt, że przez cały rok 2025, nie wykonał on ani jednego lotu orbitalnego. Wszystkie loty były suborbitalnymi testami. Tak wiem, że ktoś powie, że to testy, że już niedługo wejdzie na orbitę. Jednak na chwilę obecną to przyszłość. W 2025 roku do tego nie doszło, co jest jednym z rozczarowań, ale nie jedynym. Początkowo SpaceX planowało wystrzelenie aż 25 Starshipów Block 2 przez cały rok 2025 (w co już wówczas wielu ekspertów delikatnie mówiąc wątpiło). Wystrzelono 5 – część z bardzo poważnymi problemami.
16.01 – debiut Blocku 2, dużym sukcesem było przechwycenie pierwszego stopnia rakiety przez ramiona wieży OLP-1 (tzw. Mechazilla). Jednak drugi stopień dość spektakularnie eksplodował w atmosferze powodując zamknięcie przestrzeni powietrznej;
6.03 – niemal dokładnie ta sama sytuacja. Odzyskanie pierwszego stopnia i eksplozja drugiego w atmosferze, ponownie powodując zamknięcie przestrzeni powietrznej;
27.05 – utrata wszystkiego. Pierwszy stopień eksplodował jeszcze przed wodowaniem (nie planowano łapania na wieży). Nie udało się wypuścić atrap Starlinków 3. generacji, utrata kontroli nad drugim stopniem i kolejna eksplozja nad Oceanem Indyjskim;
26.08 – kontrolowane wodowanie pierwszego stopnia (aczkolwiek stopień został utracony, to uważa się, że testowo spełnił zadanie), udało się pomyślnie wypuścić atrapy Starlinków 3. generacji, ale z pewnymi problemami; Drugi stopień został celowo poddany dużym przeciążeniom podczas powrotu przez atmosferę – ostatecznie uległ zniszczeniu po kontrolowanym wodowaniu. Uległ on jednak pewnym zniszczeniom jeszcze podczas przechodzenia przez atmosferę;
– 13.10 – ostatni test Starshipa w 2025r. i ostatni test Blocku 2 w ogóle. Kontrolowane wodowanie pierwszego stopnia według planu (eksplodował po kontakcie z wodą, ale spełnił swoje zadanie). Wypuszczenie atrap Starlinków 3. generacji bez problemów, planowane wodowanie drugiego stopnia (podobnie jak stopień pierwszy, eksplodował po kontakcie z wodą). Wszystkie manewry i cele tego lotu przebiegły pomyślnie. Drugi stopień znacznie lepiej poradził sobie z obciążeniami atmosferycznymi niż w locie z 26.08. Powszechnie uważa się, że był to najbardziej udany lot Starshipa w ogóle. Pamiętajmy jednak, że był suborbitalny, a stopnia pierwszego nie udało się odzyskać tak jak jest to planowane docelowo.
Można więc powiedzieć, że tak naprawdę bezproblemowo przebiegł jeden lot. Pamiętajmy też, że w roku 2026 ta wersja Starshipa nie będzie już latać. Wprowadzany jest bowiem nieco większy, Block 3. Jest on wielką niewiadomą. Starship ma być podstawą przyszłej eksploracji księżycowej i marsjańskiej. Na chwilę obecną wyraźnie widać, że ma on opóźnienia. Oczy całego świata zwrócone są na ten projekt. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Jeżeli chodzi o rok 2025 jest to największe rozczarowanie i mało brakowało, żeby znalazł się on na miejscu 1.
To miejsce jest jednak zaklepane przez pewniaka, a Starship niestety bardzo mocne miejsce 2.

Nie mogło być inaczej. Temat, o którym szeroko piszę tu: https://ekliptykos.com/2025/11/02/quo-vadis-nasa/. Kryzys NASA i jej perypetie finansowe absolutnie zdominowały debatę w branży kosmicznej w 2025r. Miały wpływ w zasadzie na wszystkich (poniekąd przyczyniły się do większego finansowania ESA i bardziej samodzielnych działań – były więc też dobre strony). Zaufanie partnerów zostało poważnie nadwyrężone.
Oprócz misji Artemis i misji wojskowych, w zasadzie wszystkie inne były dotknięte planowanymi cięciami. Dotyczyło to także misji, które już są w kosmosie – wspomniana już np. JUNO. Planowano również m.in. całkowicie zamknąć rozwój misji wenusjańskich. Wszystkich misji, które miały zostać zamknięte lub ograniczone nie będę tu wymieniać – jest ich za dużo. W szczególności miały ucierpieć misje obserwacji i monitoringu ziemskiej atmosfery.
Jednak kryzys finansowy nie był jedynym. Poważnym problemem był też kryzys przywództwa w NASA. Jared Isaacman został oficjalnie nowym administratorem NASA dopiero 18.12.2025.
To właśnie na ten felerny rok (z punktu widzenia NASA) przypadły kulminacyjne przygotowania do załogowego lotu wokół Księżyca – Artemis II. Na najdłuższy shutdown administracji w historii USA. Co prawda sama misja Artemis II miała zapewnione finansowanie na mocy specjalnych aktów prawnych i kluczowi pracownicy wykonywali swoją pracę. Jednak już podwykonawcy nie mieli tyle szczęścia. Wielu pracowników nie objętych bezpośrednio kontraktami NASA przy misji Artemis II było na przymusowych, bezpłatnych urlopach. Pojawiało się i nadal pojawia wiele głosów dotyczących obaw co do pewności bezpieczeństwa tego lotu. Czy wszystkie procedury i normy bezpieczeństwa były i są należycie zachowane? NASA twierdzi, że tak – mam nadzieję, że ma rację.
Innym niesamowicie poważnym problemem był problem zatrudnienia jako taki, niezwiązany z shutdownem. Wiele ośrodków NASA zostało dotkniętych bezprecedensowymi zwolnieniami (zwłaszcza np. Goddard Space Flight Center). Inną poważnie dotkniętą instytucją był ośrodek badawczo-rozwojowy Jet Propulsion Laboratory (JPL). Co jest lekko szokujące biorąc pod uwagę, że to właśnie JPL pracuje np. nad innowacyjnymi systemami napędowymi, czy odpowiada za realizację wielu flagowych misji NASA jak np. łaziki marsjańskie, sonda JUNO, sonda Psyche zmierzająca właśnie do jednej z najbardziej metalicznych planetoid, czy satelitę okołomarsjańskiego Mars Reconnaissance Orbiter.
Muszę jeszcze zwrócić uwagę na niezwykle bulwersujący fakt, a mianowicie likwidację Biblioteki Goddard Space Flight Center w Maryland. Biblioteka ta dysponuje ok. 100 000 woluminów (w tym instrukcje techniczne, dane misji, dokumentacja inżynierska oraz historyczne materiały badawcze wykorzystywane przez naukowców i inżynierów). Niektóre z nich to unikalne dokumenty z lat 60., które nie są dostępne cyfrowo. 9.12.2025 wstrzymane zostały usługi wypożyczenia na miejscu. 2.01.2026, całkowicie zamknięto ją dla postronnych użytkowników na mocy zarządzenia administracji prezydenta USA. NASA ogłosiła 60-dniowy „przegląd i ocenę zasobów”. Podczas procedury oceniane będą wszystkie dokumenty, część z nich zostanie zachowana, część przejdzie proces cyfryzacji, część zostanie przekazana do archiwizacji, a część do… utylizacji.
Nowy administrator NASA łagodzi emocje stwierdzając, że to „przerwa w świadczeniu usług”, w celu oceny materiałów, mającym zapewnić ich digitalizację i/lub przeniesienie do innych bibliotek lub innego zachowania dla celów historycznych. Stwierdza, że pracownicy NASA według potrzeb nadal mają dostęp do zasobów.
Jednak sytuacja nie wygląda tak kolorowo i NASA wprost stwierdza, że część będzie przekazana do rządowych magazynów, a część zwyczajnie zutylizowana m.in. jako tzw. mienie nadwyżkowe/zbędne. Ciekawe, że pracownicy Goddard Space Flight Center wystosowali list celem ratunku zbiorów. Petycja spotkała się z pozytywnym rozpatrzeniem i mogą oni samodzielnie wybrać 10-15% zbiorów, które zostaną ocalone bez weryfikacji.
Oficjalnie celem prowadzonych działań jest „konsolidacja zasobów”. Oszczędności z tego tytułu mają wynieść 10mln USD rocznie. Niestety proces zamykania bibliotek NASA trwa już od 2022r.
Biblioteka Goddard Space Flight Center jest jednak jedną z największych i posiadającą jedne z najbardziej unikalnych zasobów. Najgorsze jest to, że nikt nie wie jaki odsetek zbiorów zostanie przeznaczony „na przemiał” oraz jakie treści zawierać będą utracone materiały. Pierwotnie budynek był przeznaczony do remontu nie do likwidacji. Co się stanie z zasobami biblioteki – chyba nikt nie wie, biorąc pod uwagę ogrom zgromadzonych przez nią materiałów. Nie ulega wątpliwości, że część z nich będzie zniszczona. No cóż… miejmy nadzieję, że faktycznie najmniej istotna lub powielająca informacje będące już gdzieś indziej. Niesmak jednak zostaje.
Kryzys NASA, związane z nim braki kadrowe i utrata zaufania partnerów będą się ciągnąć jeszcze długo i nie jest to problem tylko jednego roku.
Zdecydowanie miejsce 1. Ale akurat to miejsce pierwsze jest raczej powodem do wielkiego wstydu i żenady, a nie świętowania.
Tak oto zakończyło się podsumowanie roku 2025. Niezbyt miło, dlatego zacząłem od pozytywów i zachęcam do powrotu do nich po tej gorzkiej lekturze.
Teraz czas patrzeć naprzód. Należy skupić się na nowych badaniach, odkryciach, wyzwaniach i eksploracji. Oby jak najwięcej pozytywów. Czas start 😀🎉